Znów przeprowadziłam się z bratem, tym razem trafiliśmy do miejsca, w którym może byłoby inaczej. Gdzie nie zamknięto by mnie. Oni sami powinni się leczyć! Izumi nie chciał iść ze mną, czasami jest zbyt bojaźliwy. Dlatego sama poszłam rozejrzeć się po nowym miejscu. Idąc miastem usłyszałam jak ktoś się drze.
-PICHU MI SIĘ WYKLUŁ!
-Mówią chyba o Pikachu. - odezwała się Kitty.
-Sprawdzę to. - uśmiechnęłam się do kotki. - Co to Pichu? - podeszłam do dziewczyny, która krzyczała. Miała ciemnofioletowe włosy, byłą wysoka, na pewno wyższa ode mnie.
-JAK TO CO TO PICHU?! - wykrzyczała. - TO POKEMON!
-Kitty, ten twój Pikachu czy jak on tam ma to ten pokemon? - zwróciłam się do ducha.
-Tak. Na pewno o niego chodzi. Tylko co on robi na ziemi?
-Z kim ty gadasz? - zapytała.
-Z Finny. A tak w ogóle to Anel jestem. - uśmiechnęłam się.
-Renn.
-Anel, zapytaj się jej skąd ma Pikachu.
-Finny każe mi się zapytać skąd masz tego... Pikachu?
Renn?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz