Odwzajemniłem uśmiech dziewczyny lecz nie zamówiłem niczego. Przyszedłem tu w innym celu. Musiałem znaleźć swojego przygłupiego kuzyna, a to miejsce byłoby chyba jedynym w jakim o tej porze mógł przebywać. Rozejrzałem się uważnie jednak samo to, że nie rzucił mi się w oczy od razu świadczyło, że po prostu go tam nie ma. Gdyby tam był stoły już dawno przedziurawiłyby sufit. Westchnąłem i wyszedłem z klubu rzucając krótkie spojrzenie dziewczynie za ladą. Współczułem jej obsługiwania takich łysych dziadów przelewających ostatnie pieniądze na alkohol choć sam miałem identyczną pracę i ją lubiłem.
***
Przeszukując miasto zacząłem nabierać wątpliwości czy wogóle są tu jakieś inne wilki oprócz mnie. W głowie cały czas miałem słówa Ashton'a "Dołącz, będzie zajebiście. Tyle już tu wilków jest". No tak, normalnie całe miasto przeludnione magicznymi waderami i basiorami potrafiącymi zmieniać się w ludzi. Szkoda, że tak świetnie się maskują.
Pogrążony w myślach uderzyłem o coś... A raczej o kogoś. Cofnąłem się kilka kroków w tył a wtedy u moich nóg wylądowały płomienie. Ogniste języki wiły się przed chwilę po czym z sykiem zgasły tworząc na chodniku dwa nieośnieżone okręgi. Cofnąłem się dodatkowy krok w tył w razie gdyby ogień miał zamiar znów zapłonąć a następnie zmierzyłem wzrokiem przyczynę całego tego zajścia. Dziewczyna. Piękna, szczupła barmanka o hipnotyzującym spojrzeniu, którą miałem okazję dziś spotkać.
- Jak to zrobiłaś? -spytałem choć domyślałem się jaka będzie odpowiedź- Jesteś jedną z nich?
Nieznajoma wpatrywała się we mnie jakby oceniając czy powinna zdradzić mi swą prawdziwą tożsamość.
- Wiem, że nią jesteś. Waderą z tutejszej watahy prawda?
- Ty też? -spytała nie kryjąc zaskoczenia
- Tak. Szukam was przez cały wieczór. Ansel -przedstawiłem się dziewczynie.
- Pain -odparła i wyciągnęła rękę na powitanie jednak udałem że tego nie widzę i ruszyłem na przód. Pain chwilę potem dogoniła mnie. W rękach znów miała ogniste płomienie.
Dmuchnąłem na jej rękę chcąc je zgasić lecz nic się stało po za tym, że dziewczyna zaśmiała się czując jak podmuch połaskotał ją po dłoni.
- Zgaś to -mruknąłem
- Dlaczego? -spytała nadal rozbawiona
- Zobaczą nas -wyjaśniłem co oczywiście było kłamstwem.
Pain?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz