- Wróć tu! Flaki same się poskładają do kupy! -ogarnięta szałem Renn nie zwracała najmniejszej uwagi na moje krzyki.
Położyłem się więc na ziemi obok zwłok i z teatralnym wykrzywieniem z bólu na twarzy zacząłem jęczeć ile sił w płucach.
- Aua!! Jak mnie boli!! Mój brzuch!!
Całe przedstawienie niestety poszło na marne, bo wrzaski wadery zagłuszały wszystko inne.
- Znajdę cię! Chodź do mamusi! Chodź!
Westchnąłem. W takim razie przyszła pora na ostateczną broń. Zacząłem źle jęczeć chodź wypowiedzenie TEGO słowa wiele mnie kosztowało.
- Marcepan!! Chyba się przejadłem marcepanem!! Mój brzyszeeeeeeeeeeeeeeeek!!!!!!!
Na reakcję czekałem kilka minut ale nic innego po za wypowiedaniem dziwnych nazwa pokemonów nie padło z ust Renn. W takim razie zmuszę ją do pomocy. Popatrzyłem na niedokońca dobrze wypchaną flakami Pain i szybkim ruchem wyjąłem jej jelito. Następnie podbiegłem do Renn i związałem ją nimi co było mega trudne, bo szał Pokemonów sięgnął już szczytu.
- Nie!!!! Nie ma go już!!! Przez ciebie ktoś mi zwiną pokemona!!
Renn?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz