- Spierdalaj! - wrzasnęłam, gdy jakiś napaleniec złapią mnie za tyłek.
- nie tak ostro - mruknął kładąc ręce na mojej talii i niebezpiecznie zbliżając swoje usta do mojej szyi. Czułam dobiegający z jego ust zapach wódki. W ogóle cały śmierdział alkoholem.
- jeszcze raz mnie dotkniesz, to gorzej tego pożałujesz - odskoczyłam w bok piorunując to wzrokiem.
- masz piękne oczy - szepnął słuchając mi swój język do moich ust. To chyba miał być pocałunek.
Odsunęłam się gwałtownie i z całej siły przywaliłam mu w pysk. Następnie kopnęłam go w krocze i dumnie odmaszerowałam.
Takich typów wręcz nienawidziłam. Nie miałam nic przeciwko niewinnym pocałunkom na kanapach klubu nocnego i niewinny igraszkom, jednak moim wybrankiem nie mógł być stary, śmierdzący menel. Byłam partią dla kogoś lepszego.
Usunęłam się na obrzeża miasta, następnie wstąpiłam do ogromnego, opustoszałego lasu. By po drodze nie pozabijać się o korzenie drzew, wyczarowałam mały płomyk ognia, który za zadanie miał oświetlać mi drogę. Oparłam się o jedno z drzew i westchnęłam ciężko. Praca w klubie nocnym miała swoje plusy, ale również posiadała minusy. Jednym z przykładów wad było właśnie napastowanie przez schlanych w trupa samotnych 40 latków.
Nagle do moich uszu dobiegł odgłos łamanych gałęzi, a po chwili przede mną wyrósł obcy wilk. Warczał groźnie, w każdej chwili do ataku. Gdy nie wystraszyłam się, w jego oczach dojrzałam przebłysk zmieszania.
- spokojnie - zaśmiałam się. Wtedy jednak chyba zwierzę stwierdziło, że jestem chora psychicznie i zignorowało moje słowa. Nie ryzykując dłużej zmieniłam swój postać, P czym zamiatając ogonem usiadłam ed zbitym z tropu basiorem.
- Pain, miło poznać - zaśmiałam się obdarzając basiora moim silnym spojrzeniem.
Jakiś basior?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz