poniedziałek, 30 stycznia 2017

Od Renn CD Ashtona

- Nie zabiłam jej. - któż mógłby pomyśleć że zabiłam towarzysza ze stada!? Chociaż, w sumie, mogłabym to zrobić. Ale nie zwracajmy uwagi na ten mały detal, dobrze? - Właśnie ją tu znalazłam. - dodałam, uchylając się przed patykiem. Ashton jednak schylił się i rzucił kolejnego. Uparściuch!
- Weź nie rzucaj we mnie tymi patykami. - mruknęłam, ponownie się uchylając.
- A więc co jej się stało, hmmmmmmmmmmmm? - już myślałam, że to "hmmm" się nie skończy. Ashton wpatrywał się we mnie podejrzliwie. No ludzie, straszny z niego przeciągacz hmmm-ów...
- Myślisz że ja to wiem? - rzuciłam, wpychając do buzi marcepan.
- Fuj! Stworzenie z piekła rodem! - wskazał na mój marcepan, uchylając się przed niewidzialnym, marcepanowym pociskiem.
- Dziwny jesteś. - mruknęłam, pożerając słodycza.
- To ty jesteś dziwna. - burknął, i się oddalił. Ja zaś weszłam do szafy, która stała w środku lasu, wyszłam i byłam u siebie w domu. Genialny wynalazek! Postawię gdzieś tą szafę i mogę być w domu, i co więcej, nikt nie może tego użyć, booooo...
- Fajna chata! - krzyknął znany mi basior.
- Wynoś się stąd! - wrzasnęłam, polując na niego z poduszką Pikachu w jednej ręce, a w drugiej miałam marcepan. Z tymi dwoma narzędziami tortur udało mi się go wygonić.
Ashton?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS
x x x x x x x.