sobota, 22 kwietnia 2017

Od Zack'a cd Juliett

Nie zdążyłem się nawet pożegnać, powiedzieć zwykłego ''pa'' bo dziewczyna w nietypowym kolorze włosów wybiegła z pokoju jak poparzona. Trzymałem kartkę na której był zapisany jej numer telefonu. Popatrzyłem na nią i niedbale włożyłem do kieszeni spodni. Mam nadzieję, że chociaż tej kartki nie wypiorę z tymi spodniami. Westchnąłem głęboko, zarzuciłem na ramię sportową torbę i powoli ruszyłem w stronę wyjścia. Zatrzymał mnie wyraźnie słyszalny rock. Podszedłem do drzwi i zajrzałem do pomieszczenia przez małą szybkę. Na gitarze grała tam nowo poznana przeze mnie dziewczyna wraz z pozostałymi chłopakami. Nigdy nie przepadałem za tego typu muzyką. Wolałem spokojniejsze klimaty. Boli mnie zazwyczaj głowa gdy posłucham chociażby przez chwilę właśnie tego typu muzyki, choć przyznam na swój sposób mnie trochę irytuje. I nadal nie potrafiłem sobie wyobrazić Yui przy tak poważnym instrumencie i spokojnej, wręcz lekko melancholijnej muzyce. Wzruszyłem ramionami i ruszyłem ostatecznie w swoją stronę.
***
Minął tydzień a ja nadal nie zadzwoniłem. Kartka z jej numerem leżała centralnie na moim zagraconym biurku i ciągle o sobie przypominała. Jednakże nie miałem w ogóle ochoty rozmawiać z kimś takim jak poznana dziewczyna. Wydawała się dla mnie taka energiczna i rozmarzona. Całkiem świadom jestem, że nie powinienem tak myśleć. Yui naprawdę może okazać się wartościową osobą, tylko trzeba ją dobrze poznać i do tego dać trochę czasu by dostrzec te pozytywne cechy charakteru.
W sumie przyszedł kolejny dzień a mi się ani myślało zadzwonić. Pierwsze co zrobiłem to po porannej rutynie to ruszyłem w miasto. Po prostu trochę pospacerować czy też zwyczajnie się odstresować. Poranna pora sprawiała, że na chodniku mijało mnie wiele dzieci z plecakami jak i osób śpieszących się do pracy. Odruchowo poprawiłem bluzę, czując chłodną aurę poranka. Rozejrzałem się i po chwili pomyślunku, postanowiłem wejść do pobliskiej kawiarni. Serwowali tam śniadania i mieli pyszne kawy, od których byłem prawie uzależniony. Droga do niej minęła mi spokojnie i niebywale szybko. Gdy do niej wszedłem od razu poczułem jak otulają mnie przyjemne kosmyki ciepła, które muskały moje policzki. Uśmiechnąłem się do puszystej dziewczyny za kasą na co ta tylko się zarumieniła i sama wykrzywiła usta w uśmiech. Była naprawdę urocza. Złożyłem u niej zamówienie na dwa tosty i tą cudowną kawę nadal się szarmancko uśmiechając. Ta zapisując moje słowa znikła w kuchni a ja w tym czasie usiadłem w stoliku przy oknie. Na pewno miło jej się zrobiło, że tak ją serdecznie potraktowałem. Czeka ją praca do późnego popołudnia, a miłe zaczęcie dnia jest nie zwykle pokrzepiające. Przyglądałem się ludziom na ulicy. Wszyscy się śpieszyli a ja siedziałem spokojnie. Było to wręcz błogie uczucie wytchnienia, którego tak bardzo mi brakuje. Oparłem głowę na dłoniach i z lekko przymrużonymi oczami czekałem na zamówienie.
Moją oazę spokoju przerwał lekko podenerwowany jednakże melodyjny głos. Spokojnie odwróciłem głowę od szyby widząc Juliett. Patrzyła się na mnie z wyrzutem.
 - Czemu jeszcze nie zadzwoniłeś? - zapytała, trzymając się za boki.
 - Zgubiłem kartkę z twoim numerem - wypaliłem bez zastanowienia, jednakże po chwili nie zręcznej ciszy dodałem - A tak naprawdę, to jestem zwyczajnym leniem i mi się nie chciało - tym razem powiedziałem prawdę. Może nie była to cała prawda, ale jakaś cząstka zawsze się liczy. Dziewczyna westchnęła ciężko. Nagle przypominając sobie dobre wychowanie, wstałem i gestem ręki zaprosiłem ją do stolika - Może kawy? Jest tu naprawdę dobra. - zaproponowałem i czekałem na decyzję nowej znajomej.

Juliett? Dasz się skusić na kawkę od rana? Spoko, ja stawiam ;3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS
x x x x x x x.