Widziałeś kiedyś jak ptak wyrywa się z klatki po długim czasie uwięzi? Jak leciał spragniony wolności ku niebu, pałając się przestrzenią jaka go otaczała? Brakiem jakichkolwiek ograniczeń? Ja nie widziałem, ponieważ mój pierzasty przyjaciel zmarł z tęsknoty za wolnością, ten wewnątrz mnie również umarł, nim zdążył na powrót rozpostrzeć skrzydła. Jednak teraz, widząc zdziwienie wymalowane na twarzy brązowowłosej coś, trzepotało się w mojej piersi. Nie było wątpliwości, to była Tamara, właściwe jedyna rzecz która kiedyś wiązała się z Margaret. Reszta spłonęła, strawiona przez ogień rozpaczy, wykrzesany z serc jego rodziców. Uśmiechnąłem się delikatnie, wręcz czując radość, a raczej chcąc ją poczuć, dobrze pamiętam jej ciepły zarys. Jego przyjaciółka, naprawdę się zmieniła, ścięła swoje długie włosy, zapuściła grzywkę a jej jasne oczy nabrały jasnych refleksów. Chodź było ciemno, dobrze widział w blasku latarni jej młodzieńczy wyraz twarzy. Zamknął zeszyt i schował ołówek do kieszeni, obrócił się w jej stronę.
- A czy wilk wyje do księżyca? - Odpowiedziałem naszym starym szyfrem. Nagle jej twarz pojaśniała. Pamiętała. Jej twarz rozpromienił jasny uśmiech, w przypływie czułości, rzuciła się nagle mi na szyję.
- Tak, ale gdy jest sam. - odpowiedziała dalszą część szyfru. Właściwie chyba i ona nie pamiętała co miało to oznaczać. Zamknęła mnie w żelaznym uścisku a ten również odwzajemnił ten przyjacielski uścisk.
- Pamiętasz w ogóle co to miało znaczyć? - zaśmiałem się radośnie, nadal nic nie czując, jednak śmiech ten nie był sztuczny. Płynął gdzieś z głębi, jeszcze nie zgniłej i zepsutej.
- Nie - zaśmiała się i odsunęła, puszczając mnie i odsuwając się jednak, już nie tak daleko.
- Zmieniłaś się - przyznałem i założyłem delikatnie, kosmyk jej włosów za ucho. Ta jak zawsze skrzywiła się delikatnie, patrząc namnie spod powiek.
- A ty nie, nadal wyglądasz jak stary dziad z siwizną - zażartowała i rozwichrzyła mi czuprynę, szybkim ruchem ręki.
- Miło cię widzieć, Ra - użyłem jej starego przezwiska które wymyśliła Margaret jeszcze gdy chodziła do czwartej klasy.
- Ciebie również Ozyrysie - Zaśmiała się głośno na wspomnienie starych czasów. Uśmiechnąłem się mimowolnie.
- Ja nadal nie wiem, jak wyście to wymyśliły. Jednak, co właściwie tu robisz? -zagadnąłem.
Ra????????????? Hje hje hje. Czekam na odpowiedź.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz