sobota, 15 kwietnia 2017

Od Will'a

- O 20:00 w tym barze, który mi polecałeś? 
- Jasne ;) Już nie mogę się doczekać. 
- Ja również. To do później
- Trzymaj się

Odłożyłem telefon na bok i westchnąłem. Z tajemniczą dziewczyną dyskutowałem zaledwie od czterech dni. To ona zaproponowała spotkanie. Ja jako osoba dość nieśmiała cieszyłem się z takiego obrotu spraw, a jednocześnie bałem się, że nic z tego nie będzie.
Owszem. Lubiłem się wydurniać, a buzia wręcz mi się nie zamykała przy kumplach ale.... No właśnie. To byli moi przyjaciele. A dziewczyna, o której mowa w gruncie rzeczy była obcą osobą. Nagle ogarnęły mnie wątpliwości. A co jeśli to nie jest dziewczyna?
Wymierzyłem sobie dłonią w policzek by odgonić irytujące myśli. Oczywiście, że to dziewczyna. I napewno bardzo ładna. Nie żebym od razu chciał podrywać, tak tylko mówię.
Wstałem z łóżka i podszedłem do lustra. Strój niby nie był zły ale mimo wszystko wolałem zamienić białą koszulkę na koszulę w czarno-niebieską kratkę. Czarne dżinsy postanowiłem zostawić. Uśmiechnąłem się zadowolony z efektu. Mój wzrok padł teraz na włosy. Bądź co bądź były one dłuższe niż u większości chłopaków ale nie przeszkadzały mi jakoś specjalnie więc zostawiem je rozpuszczone.

20:05

Zająłem miejsce przy barze by mieć lepszy widok na cały lokal. Nie miałem pojęcia czy nieznajoma już tu jest czy może się spóźni ale chciałem poznać ją jak najszybciej.
- O! Cześć kochanie! -wysoki głos jakiejś kobiety skierowany prosto do mojego ucha wywołał lekkie drżenie.
Odwróciłem się a wtedy nieznajoma blondynka usiadła mi na kolanach zarzucając ręce na szyję.
- No co? Nie poznajesz mnie? -ćwierkała dalej po czym roześmiała się odurzając mnie wonią alkoholu.
Ktoś tu mocno przesadził z piciem.
A najgorsze było, że siedziała na moich kolanach i ani śniło jej się by z nich zejść. Rozejrzałem się w popłochu szukając pomocy. Nie przepadałem za bliskim kontaktem z ludźmi, wręcz ich unikałem. Nie mogłem jednak zrzucić tej blondynki tak po prostu na ziemię.
- Ch-chyba mnie z kimś pomyliłaś... -wytłumaczyłem jąkając się przy tym lekko.
- Oh, nie wygłupiaj się tygrysie -zachichotała- Nie musisz udawać -kurczowo złapała się mojego ramienia gdyż omal nie straciła równowagi.
"Proszę, niech ktoś ją zabierze" -zacząłem się modlić w myślach.
Nikt się oczywiście nie zjawił ale za to niedługo potem nadarzyła się okazja by pozbyć się nieznajomej z kolan.
- Choć! Zatańczymy! -pisnęła i chwiejnym krokiem zsunęła się na nogi.
Złapała mnie za nadgarstek i ruszyła przed siebie. Ja jednak pozostawałem przyklejony do swojego krzesła i za nic nie chciałem iść z nią tańczyć. Nie chciałem z nią NIGDZIE iść.
- Nie dzięki. Czekam tu na kogoś -odparłem i wyrwałem rękę z uścisku.
Dziewczyna sprawiała wrażenie oburzonej moją odmową. Wykrzywiła usta i zmierzyła mnie wzrokiem.
- Pewnie na swojego chłopaka, co? -prychnęła- Nie widzisz kogo masz przed sobą? -przyjęła pozę modelki.
- A nie widzisz, że on nie jest zainteresowany? Spieprzaj pusta lalo -stanowczy głos mojego wybawiciela poskutkował.
Dziewczyna parsknęła po czym odwróciła się i odeszła. Uśmiechnąłem się czując ulgę. Potem skierowałem wzrok w stronę nieznajomej mi osoby, która uratowała mnie od natrętnej blondynki.

Ktosiu?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS
x x x x x x x.