wtorek, 11 kwietnia 2017

Od Tamary Cd Rei'a

 Tamara nadal nie mogła ogarnąć, jakim cudem nazwała Rei'a z Margaret ''Ozyrysem''. Cóż, będąc dziećmi wymyśla się różne, specyficzne i często nie jasne dla dorosłych rzeczy. To tak jak z jej rysunkami za czasów dzieciństwa. Niektóre były totalnie chaotyczne, ale jeden wyjątkowo dobrze pamiętała. Był cały zamazany czarnym marketem, ale w środku była wolna przestrzeń którą zapełniła niebieskim małym kwiatkiem. Namalowała go kiedy pokłóciła się w pierwszej klasie podstawówki ze swoją pseudo - przyjaciółką, która okazała się zwykłą ''zdzirą'' jak to teraz by to nazwała. Na szczęście w pobliżu była Margaret i Rei, bo ostatecznie by się z nią pobiła. Mag zawsze ich temperowała i pilnowała ich dwójki by nie zrobili coś sobie i bliższemu otoczeniu. Na wspomnienia tamtych czasów, uśmiech sam pojawiał się na jej ustach. Przybliżyła się do starego przyjaciela i bez pytania zabrała szkicownik, po czy zaczęła go z zaintrygowaniem przeglądać. W między czasie postanowiła odpowiedzieć na pytanie.
 - Hm... szczerze to nie mam pojęcia - odpowiedziała, totalnie bez zastanowienia, jednak po chwili dodała - Przeprowadziliśmy się tu niedawno z matką i Matt'em. I mi to tam nie przeszkadza. Jak na razie jest okey i nie narzekam - tym razem już uzupełniła swoją odpowiedź. Nadal oglądała szkice Rei'a, i była pod wielkim wrażeniem tego jakie wielkie postępy zrobił w tej dziedzinie. Zawsze ładnie rysował, ale teraz przeszedł samego siebie. I tak jak na niego przystało - zawsze zadbał o najmniejszy szczegół, co dodawało jego pracą ''to coś''. Była ciekawa czy chodzi do jakiegoś plastycznego liceum, pewnie jak zwykle jest prymusem. Jej uczucia były wyjątkowo zagmatwane kiedy uświadomiła sobie, że to ten stary siwy drań z którym tak bardzo trzymała przez całą podstawówkę. Nie umiała ich określić, wymieszały się ze sobą tworząc istny chaos, z którego nie można nic rozróżnić. Wiedziała jednak, że się cieszy z tego spotkania. Sama była pod wrażeniem, że oboje pamiętali tajemny szyfr. Oczywiście pewnie nie mieli pojęcia co on oznaczał, ale go pamiętali i to było ważne. Z ust dziewczyny nadal nie schodził lekki uśmiech. Był całkowicie szczery, nie tak jak zwykle codzienny, udawany uśmiech. Może nie wyglądał na taki, ale całkowicie oddawał euforie i radość Tamary ze spotkania. Miała do niego tyle pytań, że w sumie nie wiedziała, które pierwsze mu zadać. Jednak całkowicie pochłonięta przez rysunki przyjaciela, całkiem zapomniała o nim samym. Z tego stanu wyrwał ją szelest pobliskiego krzaka. Wystraszona podniosła gwałtownie głowę, kierując wzrok w tamtą stronę. Kierując się swoim przyzwyczajeniem oczywiście palnęła totalnie bez sensu i absurdalne zdanie.
 - O święty basie na bisie! - krzyknęła, jednak opanowała się kiedy z krzaków wyszedł najzwyklejszy bury kot i podszedł spokojnym kroczkiem do chłopaka. Ten parsknął śmiechem.
 - Nadal się trzymasz swojego przyzwyczajenia? - zapytał. Fakt, to Rei i Margaret zaproponowali taką zamianę. A chcąc oszczędzić im bluzgów w swoim wykonaniu, przystała na ich propozycje.
 - Tak, w sumie tak... - zamyśliła się, po dłuższej chwili dodała - Ej Rei.. to ile my lat się nie widzieliśmy...? W ogóle co ty robisz w tym miasteczku? - chciała zadać jeszcze więcej pytań, ale wiedziała, że dla białowłosego dwa, to wystarczająca ilość. Patrzyła się na niego z ciekawością jego osobą i tym jak się zmienił. Chciała go poznać od nowa. W końcu to jej stary przyjaciel a zawsze zastępował jej starszego brata.

Rei? Siwy! Opowiadaj! Co u ciebie, jakieś loszki wyrywałeś? :')

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS
x x x x x x x.