Odprowadziłam plastikową i pijaną dziewczynę wzrokiem. Tego typ, irytuje mnie jak mało co na tym świecie. Ale na koncie miałam o jeden dobry uczynek więcej - zawsze się przyda, nie pogardzę. Poczułam na sobie spojrzenie chłopaka, którego "wyratowałam" z opresji. Czy to nie powinno być przypadkiem na odwrót? Że to chłopak ratuje dziewczynę z rąk jakiegoś oprycha? Cóż za ironia losu. Nie wiem, czy mi się wydawało, ale chłopak miał lekko wystraszony wzrok. Może po prostu był lekko oszołomiony zachowaniem tamtej kobiety i całą zaistniałą sytuacją. Nie chciałam wprawić go w jeszcze większe zakłopotanie, wiec po prostu usiadłam na krześle obok niego i zamówiłam drinka. Kątem oka, dostrzegam na jego ustach uśmiech ulgi. Czyżby to był chłopak, z którym rozmawiałam przez ostatnie cztery dni przez internet? Nadal byłam w szoku, że zawarłam taką znajomość. Nawet nie wiem, czemu tak postąpiłam, może po prostu miałam potrzebę rozmowy z kimś a jakieś forum internetowe wydawało się idealne? Potrząsnęłam głową, karcąc sama siebie w duchu. Wzięłam łyk trunku, który przed chwilą dostałam i odwróciłam się przodem do chłopaka. Oboje mierzyliśmy się wzrokiem, oceniając siebie nawzajem. Nawet jeżeli myślał o mnie negatywnie, nie powie mi tego - a ja nie powiem tego jemu. Siedział przede mną i wpatrywaliśmy się w swoje oczy, chcąc dogłębnie poznać osoby, z którymi pisaliśmy przez nie cały tydzień. Kierowała nami ciekawość. Nie spodziewałam się, że może mieć tak długie włosy. Jednakże, pasowały do niego i już nie mogłam go sobie wyobrazić w krótkich włosach.
- Jestem Tamara, teraz mogę się już przedstawić w rzeczywistości. A ty, jak mniemam, William? - zapytałam się. Uścisnął delikatnie moją dłoń, z niepewnością. Dodałam jeszcze - Miło mi cię poznać, Williamie. Masz zacne imię. - powiedziałam bez zastanowienia, biorąc kolejny łyk drinka. Uśmiechnął delikatnie, jednakże nadal skrywając nieufność do mojej osoby. Trochę nie wiedziałam o czym mogę z nim rozmawiać.
- Wydawało mi się, że jesteś trochę bardziej rozmowny przez internet. Jak myślisz? - zapytałam się na co on tylko kiwnął głową. Nie spodziewanie, wyciągnęłam rękę w jego stronę i szybkim ruchem zdjęłam z jego głowy kaptur. Miał gęste włosy, aż obudziła się we mnie lekka zazdrość. Czy tylko ja mam takie nijakie, tak zniszczone włosy, które nadają się tylko do zgolenia na łyso? Może po prostu nie potrafię o nie zadbać? Trafiły na nie właściwą osobę, one za sługują na kogoś lepszego. Nadal próbując zagaić rozmowę z nowym znajomym, kontynuowałam:
- Pewnie myślałeś, że ładniejsza jestem, co nie? - zaśmiałam się cicho, ze swojej własnej głupoty i poziomu zadawanych pytań. Spojrzałam się na niego, lekko się uśmiechnął, po czym wzięłam kolejny łyk drinka, otarłam usta wierzchem dłoni, czekając na odpowiedź chłopaka.
William? Taki nie fart ci się trafił, że na mnie trafiłeś, współczuje :3

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz