wtorek, 18 kwietnia 2017

Od Alyss

Wyciągnęłam z garażu swoją dawno nieużywaną hulajnogę. Był to dość dziwny środek transportu, przyznaję, ale nikt nie zaprzeczy, że jest wygodny. I praktyczny. W jednej chwili mogę zaskoczyć z pojazdu i nie spuszczając rąk z "kierownicy" wymierzyć solidny cios w głowę przeciwnika tą częścią, do której przymocowane są kółka.
Cios wystarczająco mocny by ofiara zemdlała i zaczęła krwawić ale nie na tyle mocny by zginęła. Bo przecież nie oto tutaj chodzi. Od zadawania szybkiej śmierci jest sama Śmierć. Ja jedynie daję przedsmak tego co czeka człowieka gdy trafi do speluny Lucyfera.
Ale mniejsza z tym.
Postawiwszy lewą stopę na hulajnodze, prawą odbiłam się od krawężnika. Kółka cicho podrygiwały sunąc po nierównej powierzchni. Dźwięk ścichł nieco gdy zjechałam na asfalt.
W starym mieście przywykłam już do tego, że nikt nie zwracał mi uwagi na to gdzie jeżdżę swoim sprzętem. Byłam jednak pewna, że tutaj wiedźma zapierdalająca na hulajnodze po autostradzie nie była normalnością i jakiś dziad prędzej czy później się przyczepi. Dlatego cieszyłam się, że nikogo wokół nie było. W prawdziwe lubię droczyć się ludźmi ale aktualnie miałam ochotę na zwykłą przejażdżkę. Bez rozlewu krwi.
Kwadrans później chodniki zaczęły zapełniać się ludźmi. Postanowiłam więc zjechać z asfaltu między nich by poturbować ich troszeczkę.
Byłam głodna.
Głód wzmacnia żądze.
Na szczęście widok dzieciaka trzymającego w ręku loda zapewnił mnie, że zaraz natrafię na budkę z lodami. Mimo to i tak nie mogłam się powstrzymać od szturchnięcia młokosa, który omal nie wpadł na ulicę. Upuszczając przy tym oczywiście zimny deser.
- Wariatka! Mogłaś zabić mojego syna! -usłyszałam ten irytujący matczyny głos.
Czy wszystkie stare baby muszą być takie strachliwe? Przecież żaden samochód nie jechał, jedyne co temu dzieciakowi groziło to to, że zarysuje sobie tyłek na asfalcie.
Sprawa szybko jednak wyleciała mi z głowy, bo oto rozpostarła się przede mną budka z lodami. Migiem podjechałam do budki i niedbale odrzuciłam hulajnogę na bok.

Chwilę później gdy ja zastanawiałam się nad wyborem smaku całą okolicę przeszył ostry pisk, a następnie zapach spalonej gumy. Wyjrzałam zza budki by sprawdzić czy może ktoś przypadkiem nie doznał przyjemnego do obejrzenia urazu. Niestety jedynym poszkodowanym była moja hulajnoga.
Podbiegłam do miejsca wypadku. Kierowca już wysiadał z samochodu i sprawdzał wielość szkód. Właściwie nie było żadnych po za tym, że mój sprzęt został przełamany na dwie części, a koła zupełnie odpadły.
- Ja- ja przepraszam. Ale co ta hulajnoga robiła na ulicy? -pytał wyraźnie zaniepokojony czy teraz będzie musiał ponieść koszty naprawy, a raczej zakupu nowego pojazdu.
Kucnęłam by podnieść kierownicę, która okazała się być w całkiem dobrym stanie a następnie trzasnęłam nią chłopaka w głowę.
- Leżała pajacu -odparłam ze stoickim spokojem po czym załadowałam faceta na tylne siedzenia w jego aucie.
Sama usiadłam za kierownicą.

W trakcie drogi -sama nie wiem dokąd jechałam, korciło mnie w sumie by przywiązać nieznajomego do torów ale jeszcze rozważałam ten pomysł- chłopak obudził się. Z początku był oszołomiony jednak gdy tylko zdał sobie sprawę co się dzieje, poderwał się na siedzeniu i pochylił na przednie siedzenie.
- Gdzie ty jedziesz? W ogóle masz prawo jazdy? -spytał masując swoje czoło.
- Nie. Ale jeżdżę lepiej od ciebie -odparłam przypominając mu o niedawnym wypadku- A co do celu podróży to nie wiem jeszcze czy lepsze będzie torowisko czy może szpital.
Chłopak zapewne wolałby szpital aczkolwiek nie chciałam go tam zabierać by go opatrzono. Wiedziałam po prostu, że w przychodni jest cała masa strzykawek, leków, maszyn... Istna sala tortur.

Kto chce się wybrać na przejażdżkę z niepoczytalną dziewczyną?

1 komentarz:

  1. Wiesz... ja bardzo chętnię, ale wiesz, jakoś akurat w tym momencie coś mi wypadło *wskazuje nerwowo na telefon*. Tak no, niestety... może następnym razem! *wybiega z pomieszczenia, ratując swoje życie* - Tamara :')

    OdpowiedzUsuń

© Agata | WS
x x x x x x x.