wtorek, 18 kwietnia 2017

Od Reimentha CD Alyss

  Oddaliłem się już naprawdę spory kawałek od domu. Nie, znów nie wiem gdzie idę, tylko od jakiegoś czasu zastanawiam się czy to nie jest już rutyna? Chodzę gdziekolwiek, robię cokolwiek, byle zapełnić te nudne monotonne dni, praktycznie takie same. Ludzie nie potrzebują odkopywać grobów i ożywiać trupów. Jeden już jest i właśnie idzie w stronę opuszczonej fabryki. Zniszczona i niepotrzebna, a jednak nadal tu stoi i trwa. Brzmi znajomo prawda? Tak, odzwierciedla idealnie mój obecny stan. Ej, chyba jednak wiem gdzie idę, opuszczona fabryka widniała na horyzoncie. Było jednak coś co do niej nie pasowało. Mianowicie przed nią stało nowe, całkiem niezłe auto. Podszedłem bliżej. Samochód był otwarty. Nie byłem pewny czy to dobrze czy źle. Postanowiłem wejść do środka przez jedno z rozbitych okien. W środku słychać było krzyki. Poszedłem w ich kierunku. Jedyne co zobaczyłem to dziewczynę która znęcała się nad jakimś mężczyznom. Była to wręcz komiczna scena. Człowiek skulony w rogu opustoszałego i zniszczonego pomieszczenia, oraz pochylająca się nad nim dziewczyna. Wyglądała na kogoś w moim wieku. Ile to już będę miał lat? Kto by to liczył. Nawet nie zauważyłem, że podchodzę do niej bezszelestnie, uznać by to można więc z łatwością, że po prostu się do niej podkradałem. Na szczęście, po chwili nadepnąłem na pokruszone szkło, które rozpadając się na jeszcze mniejsze kawałki, wydało z siebie ość głośny dźwięk. Odwróciła się szybko w moją stronę.
   - Suuuper... Kolejny? W tym mieście żyją jacyś masochiści czy co? - powiedziała i zaczęła zmierzać w moim kierunku z kierownicą... hulajnogi? - W sumie lepiej dla mnie - Szła do mnie ze stoickim spokojem. Obserwowałem ją, jej każdy ruch. Wyglądała całkiem nieźle. Kiedy była blisko, wykonała szybki ruch kierownicą i uderzyła w moje nogi. Delikatne mrowienie rozeszło się po moim piszczelu. Odsunęła się i uniosła do góry brew. Ja nadal stałem nieruchomo, próbując znaleźć powód czemu chciała mnie skrzywdzić. Chodź po co powód? Jaki powód miałem ja przychodząc tu. Chciała uderzyć mnie w głowę jednak wykonałem szybki unik, co ponownie zdziwiło dziewczynę.
   - Co ty wyprawiasz? - zapytała - stój spokojnie bo połamię ci wszystkie kości! - zagroziła. Ja dalej stałem tam bez słowa wpatrując się uważnie w jej ciemne oczy. Próbowała jeszcze parę razy, zazwyczaj jednak nie trafiała, a gdy już trafiała to ja i tak nie reagowałem. Zaczęło ją to wyraźnie drażnić. W końcu, znużyła mnie ta walka. Złapałem za kierownicę i szybkim ruchem ręki, wyrwałem ja z rąk dziewczyny. Szamotała się, krzyczała, wyzywała mnie. Zmieniłem kolor przedmiotu na różowy. Nie wiem czemu, jednak co za różnica. Wyrzuciłem przedmiot za plecy. Mężczyzny nie było już w koncie, wręcz oczywiste było to, że samochodu też już nie było.
   - Kim ty jesteś, szumowino?! - zapytała wyraźnie poddenerwowana faktem, że nie dostała czego chciała.
   - Szumowiną - odpowiedziałem tonem, pustym i bez wyrazu. W sumie, nie chciałem grać, przyszyłem tu by pobyć sam, a nie na przesłuchanie. Rzuciła we mnie kamieniem, kto inny mógł by rzucić, byliśmy tu we dwójkę. Nie oderwałem wzroku od zniszczonej ściany budynku. Złapałem się za rękę i syknąłem z bólu.
   -Ej A to za co? - zapytałem zirytowanym tonem. Właściwe nic nie poczuje, może jak poudaje to się odczepi. W razie czego, nie dam zrobić sobie jakiejś wielkiej krzywdy.

Alyss? Co prawda nikt się z tobą nie przejechał i raczej pokrzyżował ci plany ale może to cię zadowoli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS
x x x x x x x.