Parsknąłem cicho wyobrażając sobie Pain, to znaczy Juliett w roli nauczycielki. Niewątpliwie, już ona zadba o to by każdy nabawił się tu jakiejś psychicznej choroby.
- Choć żulu, nie gap się tak na mnie! -podniosła się na nogi i ruszyła w stronę brzegu, nie zważając na to, że jej mokre legginsy przyległy jej do tyłka.
Nie przeszła jednak kilku kroków a zaliczyła glebę i upadła twarzą w muł, który osiadł na dnie rzeki.
- Pfff -jęknęła i wywaliła jęzor na wierzch by pozbyć się zielonej mazi.
Wybuchnąłem śmiechem co było chyba największym błędem mojego żulerskiego życia. Juliett nadal z językiem na wierzchu spojrzała na mnie z morderczym szałem w oczach. Z jednej strony wyglądała śmiesznie ale znając ją wiedziałem, że nie powinno mi być do śmiechu, bo inaczej rozprawi się ze mną jak ja z małymi żelkowymi misiami.
Dziewczyna warknęła groźnie a potem wybuchła chichotem. Strasznym i piskliwym. Patrzyłem na nią jak na idiotkę po czym ponownie podjąłem próbę wyminięcia tej psychopatki.
- Gotuj z Juliett! Gotuj z Juliett! -zaczęła śpiewać
Jej groźny wyraz pyska w ciągu sekundy przybrał radosny wyraz. Czasem naprawdę mnie to przerażało.
- Witajcie kochani -zaczęła- Dzisiaj ugot...
- Do kogo ty mówisz? -przerwałem jej czując się trochę nieswojo w obecności kogoś tak zjebanego umysłowo.
- Ćśśś! Płoszysz mi widownię -warknęła i kontynuowała dalej- Dziś moi kochani ugotujemy sobie mułowe pierożki.
Westchnąłem i usiadłem na trawie czując, że nie mogę zrobić nic innego jak tylko czekać na koniec tego serialu.
Zastanawiało mnie też do kogo mówi "kochani" bo po za mną w okolicy znajdowały się tylko owady. No ewentualnie ten srający za krzakiem bóbr.
- ...Teraz dodajemy trochę sera Żolibubą... -niezły francuski akcent.
Sięgałem po leżący najbliżej mnie patyk i udając, że jest to pilot przełączyłem tę żenadę kulinarną. Juliett dostrzegła mój ruch i od razu wyrzuciła z rąk miskę i masę na pierogi.
- Marco! Poczekaj! To nie tak! Daj mi wytłumaczyć! -zaczęła płakać- Marco!
- Nie! -jej głos brzmiał teraz bardziej męsko- Nigdy ci tego nie wybaczę! Ten rów to był nasz azyl! Jak mogłaś się tam tarzać z kimś innym!?
Juliett?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz