- nie mam nic przeciwko przeterminowanym żelkom.. - uśmiechnęłam się szeroko. - Co do nogi, to jeszcze boli, ale jest o wiele lepiej. - dodałam.
Rei otworzył paczkę żelków i poczęstował mnie. Następnie wyciągnął ze swojej torby apteczkę.
Pociągnęłam za nogawkę jeansów, odsłaniając zranione miejsce.
Chłopak pochylił się przede mną, ostrożnie zdejmując wczorajszy opatrunek. Gdy odkażał ranę, syknęłam z bólu.
- W porządku? - zapytał, wpatrując się we mnie uważnie.
- Tak, zabolało trochę - uśmiechnęłam się słabo.
Rei dokończył opatrywanie mojej rany, następnie ponownie usiadł na kamieniu obok mnie.
- Hm, co powiesz na polowanie? - na moich ustach zagościł łobuzerski uśmieszek.
- A co z nogą? Dasz radę? - spojrzał na mnie z niepewnością.
- Dam radę - zamieniłam się w wilka. - No, nie daj się prosić.
Koniec końców basior uległ moim prośbom i również zamienił się w wilka. Opuściliśmy moją jaskinię, kierując się w stronę pobliskiej polany.
Zaczaiłam się po jednej jej stronie w miejscu, gdzie zaczynał się las, natomiast Rei pobiegł na drugą stronę i zamaskował się wśród wysokich traw. Teraz wystarczyło tylko czekać.
Po około kwadransie ujrzałam wychodzącą z gęstwin lasu młodą sarnę. Niedoświadczona, słaba, o jeszcze nie tak dobrze wyczulonych zmysłach, wprost idealnie.
Przygotowałam się do wyskoczenia zza krzaków. Umówiliśmy się, że to ja zaganiam zdobycz w odpowiednie miejsce, następnie Rei do mnie dołącza i wspólnie atakujemy.
Gdy tylko ofiara dostatecznie się zbliżyła, wystrzeliłam jak z procy w jej kierunku. Ta w popłochu rzuciła się do ucieczki, biegnąc dokładnie w stronę miejsca, w którym czekał mój towarzysz.
Zanim sarna minęła basiora, zdążyłam już raz zaatakować, następnie on sam dołączył do mnie. Wspólnie w dość krótkim czasie powaliliśmy zwierzę na ziemię, następnie wspólnie przystąpiliśmy do jedzenia zdobyczy.
Rei? To jest takie słabe, że nie mogę na to patrzeć ;-;

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz