Już pochwili poczułem to świetne uczucie wolności, które towarzyszyło mi przy każdym zetknięciu z wodą. Jeśli myślała, że jej to odpuszczę to grubo się myliła. Wyszedłem z wody i podniosłem ją z piasku. Mimo błagań dziewczyny zanurzyłem się z nią w wodzie. Przetrzymałem ją trochę pod taflą wody, aby ją wystraszyć. Mógłbym godzinami przesiadywać pod wodą, więc nie stanowiło to dla mnie problemu. Zaczęła się strasznie szarpać pod wodą, więc pokazałem gestem dłoni żeby się uspokoiła. Utopi się jeśli tak będzie podchodzić do wody. A raczej do wydostania się spod niej. O dziwo uspokoiła się, widziałem doskonale, że długo już pod wodą nie wytrzyma, dlatego powoli wynurzyłem się z nią na powierzchnię. Zaczęła kasłać i brać głębokie wdechy.
- Zabić mnie chciałeś?! - wykrztusiła.
- Nastraszyć, ewentualnie podtopić. Jak wolisz. - uśmiechnąłem się złośliwie. - Odpłata za wrzucenie mnie do wody. - dodałem jeszcze.
- Przynajmniej przestałeś się tak zamartwiać. Jesteś strasznie poważny! - mruknęła oburzona.
Nadal trzymałem dziewczynę, nie będąc pewny czy potrafi pływać. Może i jest wilkiem, ale ja jako wilk nie potrafię znaleźć wyjścia z lasu.
- A ty jak na swój wiek mało rozsądna. - odparłem.
- A skąd możesz wiedzieć ile mam lat?
- Przeczucie mi mówi, że z szesnaście na pewno. - powiedziałem, a ta odwróciła wzrok.
- A ty niby ile masz? - zapytała.
- Możesz wierzyć lub nie, ale mam też szesnaście. - spojrzałem na dziewczynę.
- Nie wierze! - zaśmiała się.
- Jak chcesz. - uśmiechnąłem się i ją puściłem.
Spanikowana zaczęła się lekko topić, zaskoczyłem ją najwyraźniej tym ruchem. Skoro jest wilkiem i może mnie siłą woli wrzucić do oceanu, to równie dobrze może się uratować. Chociaż, przy tonięciu, trudno zebrać racjonalne myśli. Złapałem ją za nadgarstek i pociągnąłem za sobą w stronę lądu. Trochę się oddaliliśmy. Wyciągnąłem ją z powrotem na powierzchnię. Słabo idzie jej pływanie, oj słabo.
- Może pomóc? - uśmiechnąłem się.
Nie odpowiedziała, tylko głęboko oddychała. Co uznałem za odpowiedź twierdzącą. Westchnąłem cicho i wziąłem dzieczynę na plecy. W dość krótkim czasie znaleźliśmy się przy brzegu.
- Ze mną się nie zadziera Juliett'o. - spojrzałem jej w oczy.
- Jesteś wilkiem wody? - zapytała.
Skąd jej przyszedł taki pomysł? Nie potrafię panować nad wodą, po prostu czuje się wolny przebywając w niej. Patrzyłem teraz na ocean, nic nie mówiąc, po jej wyrazie twarzy zorientowałem się, że zna już odpowiedź.
- Jasne, że nie. - uśmiechnąłem się spuszczając głowę. - Chociaż wydaje mi się, że tam jesteś moje miejsce. Nie tutaj. Tlen powoli nas zabija. Mnie dusi powietrze. Ta pozorna wolność, którą podobno mamy, to zwykła sztuczka tych, co nad nami rządzą. Nikt nie jest wolny. To pozorna wolność. - zakończyłem, patrząc się znów w czarne oczy dziewczyny. Słońce zaczęło zachodzić, więc najprawdopodobniej u nas jet już ranek, albo południe. Jak ja się wytłumaczę, to nie mam pojęcia.
- Juliett? - zapytałem przerywając ciszę, ale nie odwracając wzroku od wody.
- Tak?
- Czy tylko moja rodzina jest na tyle dziwna, że zapisali mnie do szkoły dla "nadnaturalnych" i wysłała do ciotki, która również posiada ten dar?
Juliett? XD

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz