niedziela, 16 kwietnia 2017

Od Juliett Cd Rei

Poczułam ucisk w sercu gdy zobaczyłam, jak Rei wyciąga z dłoni  śpiącego, najprawdopodobniej totalnie spitego ojca opróżnioną butelkę wina. Odczuwałam na przemian uczucie współczucia, smutku i ogromnej wściekłości, ale nie mogłam pozwolić, by choć jedna łza opuściła moje oczy. Nie teraz, nie przy człowieku, który nie odczuwał ŻADNYCH emocji. Nie można było zaprzeczyć, że byłam wyjątkowo emocjonalna i ciężko było tuszować mi wszelkie emocje. Zamknęłam oczy i ku mojemu zdziwieniu jedna, malutka łza stoczyła się po moim policzku.
- płaczesz? - usłyszałam głos chłopaka.
- nie. - syknęłam zaciskając dłonie w pięści.
Byłam wdzięczna Reimenth'owi, że nie zadawał mi więcej pytań i po prostu zajął się opatrywaniem mojej rany.
- dzięki. - szepnęłam, gdy już skończył. - nie musisz udawać. - dodałam szybko.
- czego udawać?
- tego, że czujesz cokolwiek. Bo nie czujesz. Przy mnie nie musisz już udawać.
Ten w odpowiedzi jedynie kiwnął głową.
Gwałtownym ruchem zerwałam się z krzesła, zmierzając prosto w kierunku wyjścia.
Szarpnęłam za drzwi i czym prędzej opuściłam teren domu chłopaka. Nim sięzorientowałam, ten stał już obok mnie.
- płaczesz.
Tym razem stwierdzenie. Cholera, muszę być takim dziwolągiem?
Wypowiedź Rei'a jeszcze bardziej mnie zdenerwowała. Czułam, jak po policzkach bez trudu spływają łzy, a ja za nic nie potrafiłam ich powstrzymać. Przecież nie tak reaguję na podobne sytuacje. Nie tak. Wszystko jest nie tak.
Muszę się natychmiast uspokoić.
Już po chwili w moich uszach zabrzmiała znana mi melodia, jedna z moich ulubionych piosenek. Zamknęłam oczy, oddychając głęboko i totalnie ignorując stojącego obok chłopaka.
- tak, płaczę. - odparłam ściszonym tonem głosu nie uchylając powiek.
- dlaczego?
- bo jestem cholernie słaba i w taki sposób mogę odreagować. Często płaczę, ale robię to w samotności. Wiesz... takie problemy ludzi odczuwających emocje zbyt mocno. - odważyłam się spojrzeć w jego puste, zimne oczy, jednak zaraz przeszył mnie dreszcz. Moja wrażliwość doprowadzała mnie do szału wiele razy, tym razem nie było inaczej.
Nagle muzyka w moich uszach ucichła, a mnie zakręciło się w głowie.
Na pewno pomyślał sobie, że jestem wariatką. Miał rację.
- przepraszam. - dodałam po dłuższej chwili irytującej ciszy.
- za co?
- za moje zachowanie. - palnęłam prosto z mostu, jak to miałam w zwyczaju.
- yhym. - jedynie mruknął w odpowiedzi.
Tak bardzo ciekawiła mnie jego historia... nie mógł być bezuczuciowym od zawsze. Nie poznać smutku, radości czy też miłości. Nie wierzyłam w to.
Nim się obejrzałam, z powrotem byliśmy na terenach SLK.
Oprócz tego dostrzegłam, że robi się coraz ciemniej, a temperatura zaczyna spadać.
- jeszcze raz dziękuję, do zobaczenia - powiedziałam i zmusiłam się do lekkiego uśmiechu, po czym zniknęłam w swojej jaskini już jako wilk.

Rei? Ja miałabym się pogniewać? Przestań... ;p

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS
x x x x x x x.