niedziela, 9 kwietnia 2017

Od Juliett Cd Nachiken

- Dobrze, że nas nie utopiłeś - prychnęłam śmiechem, omal nie przewracając się na piasku. - Wtedy dopiero mielibyśmy kłopoty. - śmiałam się tak mocno, że z oczu zaczęły wyciekać mi łzy.
- Co w tym takiego śmiesznego? - Mój towarzysz uniósł brew, nie dowierzając najprawdopodobniej, że ma do czynienia z tak powaloną osóbką jak ja.
- To, że w ułamku sekundy znaleźliśmy się na drugim końcu świata. Nawet porę dnia mamy inną - wskazałam na niebo, a konkretniej na słońce nie przykryte ani jedną chmurką.
- Przecież to jest dramat!
- Ty się w tej chwili zachowujesz jak dramat. Chciałeś znaleźć się nad wodą? Oto i jesteś! A jak zachcesz do domu i się skoncentrujesz, to będziemy w domu!
- Możesz chociaż przez chwilę nie czytać mi w myślach? - zmarszczył brwi z oburzeniem wpatrując się w moją twarz.
- Nie próbowałam jak dotąd wyłączyć tej mocy... ale kiedyś spróbuję. Obiecuję. - obdarzyłam go wzrokiem niewinnego, zbitego psa.
Nachiken przewrócił jedynie oczami i zaczął nerwowo chodzić w kółko. Zastanawiałam się, jak można być aż tak poważnym. Albo to on choruje na deprechę, albo to ze mną jest coś nie tak.
Tia... raczej to z tobą jest coś nie tak, Yui.
Już po chwili sterczenia na otwartym słońcu zrobiło mi się strasznie gorąco. Znad oceanu wiała jedynie delikatna bryza, która przynosiła tylko chwilową ulgę. A wody jest tak dużo, i na pewno nie zamieniła się jeszcze w gorącą zupę...
Nie ukrywałam, po głowie chodziły mi brudne myśli. A ja, jak to ja, musiałam spełnić jeden z moich szaleńczych pomysłów.
Chłopak wydawał się być odcięty od świata, wzrok spuszczony miał na ziemię i kompletnie mnie ignorował. Idealnie wręcz.
Hm... lepiej będzie zniszczyć jego grawitację i zanurzyć go w wodzie, czy też wyczarować wiadro i samodzielnie go ochłodzić?
Po krótkiej chwili doszłam do wniosku, że zabawniej będzie, gdy po prostu wrzucę go do tego oceanu.
Skoncentrowałam się. Musiałam zrobić to wystarczająco szybko, żeby nie zdążył oprzeć się w jakiś sposób mojej mocy. Nie wiedziałam jeszcze, co potrafi.
W niecałą sekundę uniosłam chłopaka w powietrze i wrzuciłam go do wody. Ten czując, że wylądował w wodzie, zaczął krzyczeć i histerycznie wymachiwać rękoma.
- POWALIŁO CIĘ?!!! - wrzasnął tak, że na bank jego ciotka usłyszała go z drugiego końca świata.
Nie odpowiedziałam, za to dostałam kompletnego napadu śmiechu. Przewróciłam się na piasku i leżąc, usiłowałam to jakoś przeczekać.
- N-nie g-gor-rączkuj się t-tak - wydusiłam, dosłownie tarzając się po ziemi. Ta cała sytuacja była tak beznadziejnie zabawna, że nawet nie miałam siły złapać tchu.
Nagle poczułam, jak ktoś mnie podnosi. O nie. Nie, nie, nie, nie...
- Zobaczymy, kto się teraz będzie śmiał - usłyszałam głos chłopaka. Zaczęłam się wyrywać, ale niestety okazało się, że ten był ode mnie silniejszy. Pff, przecież ja w ogóle nie miałam siły.
- Nie! Przepraszam, już nie będę! - zaczęłam krzyczeć, jednak już po chwili wylądowałam w wodzie.

Nachiken? xd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS
x x x x x x x.