środa, 19 kwietnia 2017

Od Alyss cd Reimentha

Z tym kolesiem było coś nie tak. Żaden ruch z mojej strony nie wywołał u niego lęku ani bólu. Na tej dziwne poważnej twarzy, z której uleciały wszystkie emocje, nie dostrzegłam nawet cienia cierpienia.
To nie było normalne.
Nikt dotąd nie sprzeciwił się mojej rządzy. Zawsze dostawałam krzyki, błagania i jęki kiedy tylko chciałam.
Spojrzałam na kamień, który chwilę temu rzuciłam w stronę nieznajomego, a który teraz odbijał się od jego kościstej ręki. Syk bólu rozległ się o ułamek sekundy za późno by uznać go za prawdziwy. Po za tym nie widziałam w oczach ofiary tego... Tego czegoś. Tej iskry cierpienia, która jak dotąd pojawiała się u każdego. Zauważyłam w nich za to coś innego. Obojętność.
Mężczyzna zatem stanowił wyzwanie. Wiedziałam, że nie odpuszczę póki nie znajdę sposobu by go zranić tak by go zabolało.
Patrząc na jego grę aktorską postanowiłam sprawdzić jak długo może tak stać i jęczeć.
Jeden kamień
Drugi kamień
Trzeci kamień
Czwarty kamień
Zardzewiały gwóźdź
Kawałek spruchniałej deski
W końcu przedmioty wokół mnie się wyczerpały. Mnie samej z resztą też się już nudziło. Wiedziałam, że w ten sposób niewiele wskuram.
Chłopak również znudzony ruszył w głąb fabryki ignorując moją obecność.
Tym bardziej miałam ochotę podbiec do niego, zanurzyć palce w szramie na jego czole powstałej po uderzeniu deską, i rozewrzeć ją tak mocno, że skóra całkiem oderwie mu się z twarzy.
Podbiegłam do niego lecz zamiast realizować wymyślone przez chwilą tortury po prostu wyciągnęłam mu z kieszeni telefon. Chłopak nie odezwał się ani słowem. Przyglądał się jedynie moim poczynaniom z tym chłodnym wyrazem.
- Może zaprosimy tu twoją mamę? Albo któregoś ze znajomych? Jestem pewna, że oni będą bardziej otwarci na nową znajomość niż ty -syknęłam i zaczęłam przeglądać kontakty.
Ku mojemu zaskoczeniu było ich o wiele mniej niż sądziłam. Nie było też podpisów typu "mama" "moje kochanie" jak u większości osób w jego wieku. Oderwałam na chwilę wzrok od telefonu i podchodząc bliżej do gościa stanęłam z nim twarzą w twarz.
- Czemu cię nie boli? -patrzyłam mu w oczy bardziej z zaciekawieniem niż groźbą.
Chciałam wiedzieć. Wtedy znajdę sposób by osiągnąć to czego chcę.

Rei? Nie ma sprawy i tak przyszła już kolej na ciebie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS
x x x x x x x.