sobota, 8 kwietnia 2017

Od Nachiken'a cd Juliett

W sumie, rzadko się przeprowadzaliśmy. Jeśli już, to mieliśmy poważny powód. Tym razem powodem byłem ja. A raczej moja odmienność. Podobno mieli mnie zapisać do szkoły, gdzie nie będę musiał się martwic o swoją odmienność. Poniekąd cieszyło mnie to, ale z drugiej strony, nie chciałem sprawiać rodzicom takiego kłopotu. Dowiedzieli się zaraz po mojej siostrze starszej. Zawsze ona dowiadywała się wszystkiego jako pierwsza. Szybko zdobywała informacje. Jest to czasami przydatną cechą. Dzięki niej, miałem jakieś informacje o tutejszych "watahach" i "stadach". Chcieli mnie w to wplątać. Nie znali się na tego typu rzeczach, dlatego wyprowadzam się do ciotki. Jest jednym z wilków. Na razie odkryłem, że mogę zmieniać się w wilka, a także to, że jakieś dziwne rzeczy się za mną ciągną. Jeśli w ogóle można to nazwać rzeczami. Szczerze mówiąc bałem się, tego co ze mną będzie. Wielokrotnie oglądałem filmy z "udziałem" wilkołaków i różne o nich legendy mówiły. Tylko czy to, w co ja się zmieniam to wilkołak? Kiedy dojechaliśmy i zostałem z ciotką sam trochę powypytywałem. Nie stałem się wilkołakiem. Po prostu w naszej rodzinie płynie wilcza krew. Moja mama nie odziedziczyła tego daru jak to moja ciocia określiła. Z jej opowieści dowiedziałem się, że aktualnie z żyjących osób w naszej rodzinie, tylko ona, ja i mój daleki kuzyn posiada owy dar zmiany w zwierzę. Wytłumaczyła mi również, że to coś co się za mną ciągnie to moja moc. Moc, którą posiadłem. Powiedziała, że z czasem opanuję to, a jak na razie będę chodził do szkoły, gdzie powoli będą mnie tego uczyć. Wysłała mnie do lasu. Powiedziała, że tam na pewno spotkam kogoś takiego jak ja, nadnaturalnego w moim wieku. Ona zna kilka osób wilków ale są oni dorośli, a ja muszę zaaklimatyzować się, bo będę obcy dla wilków i mogą uznać mnie za wroga. Pałętałem się dość sługo po lasach, dopóki nie trafiłem do jakiejś jaskini, w której usłyszałem głosy. Powoli wszedłem tam.
- Ej ty... - powiedziałem dość cicho, ale tak aby dziewczyna siedząca w środku usłyszała.
- Czego? Nie widzisz, że sobie klaskam?
- Jesteś pijana...? - zapytałem.
- A co, nie widać? Oczywiście, że jestem trzeźwa. A ty to kto?
- Nachiken. - mruknąłem niechętnie. - Z kim rozmawiałaś? 
- Z nikim. - odparła. - Co ty tu w ogóle robisz? - warknęła. 
- Jeżeli wszedłem na jakiś teren czy coś to wybacz. Już stąd znikam. - Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę, że może nie jest wilkiem, dlatego dodałem szybko. - Znaczy teren czyiś. Teraz to chyba nawet lasy mają właścicieli... 


Juliett?? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS
x x x x x x x.