- Źle robi? - zdziwiłem się. - W takim razie jestem odmieńcem. - mruknąłem wymijająco.
- Wilki są stadne. W końcu zaczyna ta samotność przeszkadzać. - uśmiechnęła się.
- W nocy nie mogę przyjść.
- A to dlaczego? Rodzice ci nie pozwalają? - zażartowała.
Nie wiem, czy miało być to żartem czy złośliwością powiedziane, mało mnie to trochę obchodziło.
- Może tak, może nie. W nocy mnie się nie spodziewaj. - powiedziałem, po czym wyszedłem z jaskini.
Dziewczyna wyszła chwilę po mnie.
- Gdyby co, nie spotkaliśmy się jakby kto pytał. - dodałem z lekkim uśmiechem.
Wrócę sobie na chatę, powiem, że nikogo nie spotkałem i nie będę szukać na siłę watahy. Ruszyłem lasem w stronę miasta. A przynajmniej tak mi się wydawało. No właśnie, moja orientacja w terenie, nawet jako wilk jest stu procentowa... Ale na minusie. Westchnąłem ciężko zdając sobie sprawę, że zaczyna się ściemniać. Łaziłem po tak po tym lesie, aż znowu trafiłem pod jaskinię gdzie spotkałem dziewczynę. Z czystej ciekawości wszedłem do środka. Była tam, trzeźwa o dziwo.
- Podobno miałeś nie przychodzić. - uśmiechnęła się.
- Ale jestem. Jakiś problem? - mruknąłem siadając obok dziewczyny.
- Zgubiłeś się? - raczej stwierdziła niż zapytała.
- Może.
Zacząłem się tak zastanawiać, dlaczego będąc wilkiem nie potrafię znaleźć wyjścia z lasu. Przymknąłem oczy. Chciałem być teraz gdzieś nad wodą, a nie w jaskini. Otworzyłem oczy. Prawie zadławiłem się powietrzem. Juliett siedziała i patrzyła się ze zdziwieniem w wodę. Siedzieliśmy na piasku. A obok widniał widok spokojnego oceanu.
- Z-zaraz to odkręcę. - wyjąkałem.
Zacząłem się zastanawiać jak wyglądała jaskinia. Dlaczego się nie rozejrzałem? Mógłbym teraz chyba nas przenieść z powrotem, prawda? Przecież musi być jakieś wyjście. Zacząłem się tak zastanawiać jak wrócić, aż usłyszałem śmiech dziewczyny.
- Z czego się śmiejesz? - zapytałem.
- Nie rozumiem dlaczego się tak zamartwiasz. To musi być świetne w tak krótkim czasie się przenosić.
- Musi być "fajne" jeśli potrafisz tym panować. Jeśli nie przypomnę sobie wyglądu jaskini najprawdopodobniej będziemy musieli wracać sami, jakoś.
- A gdzie w ogóle my jesteśmy? - zapytała rozglądając się.
Spojrzałem uważnie na wodę.
- Japonia. Ocean spokojny. - wymruczałem, a po chwili usłyszałem znowu śmiech dziewczyny.
- To nieźle.
- Muszę coś wymyślić. - jęknąłem raczej do siebie. - Dobra. Mam pomysł, nie pamiętam jaskini, ani lasu. Ale możliwe, że uda mi się nas zawrócić pod dom mojej ciotki. - stwierdziłem.
Nie wiem czy mnie słuchała, nie wiem czy do niej mówiłem. Musiałem nas przenieść z powrotem, a nie miałem pojęcia jak. Czasami myślę, że nie powinienem tyle myśleć.
Juliett?? Nie wiem gdzie jest umiejscowiona watahą więc myślę, że Japonia to trochę daleko xdd

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz