- Lubię znęcać się nad miśkami, mój drogi - zmrużyłam oczy - i nie przeproszę.
- PRZEPROŚ! - wykrzyknął.
- Miśku, przepraszam, już nie będę - wydukałam, następnie przeniosłam wzrok na wciąż przyciskającego mnie do podłoża Ashton'a - skarbie, chyba na mnie leżysz. Mógłbyś łaskawie zejść? - uniosłam brew, zirytowana - już wystarczająca ilość gości maca mnie w mojej pracy, a teraz jeszcze ty...
Ashton czym prędzej się wycofał.
- Nawet nie jesteś w moim typie... zabijasz misie... to automatycznie cię u mnie skreśla - spiorunował mnie wzrokiem.
- Ach, już nie udawaj - obdarzyłam go zalotnym spojrzeniem.
Jak ja uwielbiałam go denerwować, to mi sprawiało taką frajdę!
- Weź zmień te maślane oczy, proszę - zasłonił twarz łapami.
Prychnęłam śmiechem, tym samym ślizgając się na zamarzniętej kałuży i lądując z pyskiem w śniegu.
Jedyne co w tej chwili słyszałam, to histeryczny śmiech basiora.
- jesteś bezczelny, to są szczyty szczytów! - wykrzyknęłam piskliwym głosem, by po chwili dołączyć do tarzającego się ze śmiechu Ash'a.
Ashton?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz